Kolejny post z serii: użalam się nad sobą...
Jest strasznie gorąco, jak sądzę nie tylko u mnie, ale w całej Polsce. Kocham lato, ale mam dość tego upału, marzę o jednym dniu chłodu...
Obecnie siedzę w pokoju w którym cały czas chodzi wiatrak, a i tak umieram. Najgorsze jest to, że zaraz muszę zacząć sprzątać co nie będzie wcale takim łatwym zajęciem, bo nie sposób biegać po całym domu z wiatraczkiem.
Ostatnio moim odpoczynkiem stało się siedzenie na dworze, właściwie leżąc i opalając się przez kilka godzin. Pewnie taka reakcja: wooow ale boli. Nie wcale nie boli, nie smaruję się niczym, a zupełnie po mnie nie widać opalenizny. Po prostu mam taką karnację.
Dziś spróbuję coś dla was wieczorkiem napisać, ale nic nie obiecuję. Jak na razie marzę o tym, aby w końcu się normalnie wyspać i odpocząć od tego wszystkiego.
Mam dośc pseudo 'znajomych', którzy piszą tylko jak coś chcą, nie wiem czy to przeze mnie, czy to jednak nie moja wina, ale zostaje sama...prawie sama.
Bajooo;>
Nie spalcie się za bardzo na tym słońcu, do zobaczenia wieczorem;]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz