środa, 12 sierpnia 2015

SamonaJA cz.4

W pośpiechu łapię za torbę i wybiegam z domu, aby zdążyć na autobus. Po 20 minutach jestem na miejscu. Przechodzę przez bramę i dzwonię do drzwi. Kiedy drzwi się otwierają zaczynam typową regułkę ' dzień dobry, ja byłam umówiona na korepetycję z matematyki' . Wszystko ładnie, pięknie, ale jak się okazuje skleroza nie boli,ponieważ o tak istotnej rzeczy ktoś zapomniał.
Jechałam tam jak głupia na złamanie karku, bałam że się spóźnię, a tu masz babo placek.
Nie miałam jednak ochoty na powrót do domu, dlatego też wybrałam się na spacer do parku, w koncu było lato, a słońcem trzeba się nacieszyć póki jest.
Jako iż pogoda dopisywała przez kilka dni, postanowiłam że zaproponuję współlokatorce wyjazdnad jeziro, bo samej tak jakoś nie odpowiada.
Jak mówiłam,tak zrobiłam.
Następnego dnia z samego rana mieliśmy wyjechać, a to co się działo później przeszło wszelkie granice...
CDN.


Jutro kolejna część ;)
Zapraszam do komentowania i klikania na opinie ( fajne, itp).;>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz