piątek, 14 sierpnia 2015

SamotnaJa cz.5

- Ratunku, pomocy- krzyczę wniebogłosy. Szansa, że ktoś mnie usłyszy jest bardzo duża. Zachciało mi się iść pływać, a właściwie stać we wodzie, bo o pływaniu nie ma mowy. Nigdy nie nauczyłam się pływać, ponieważ od dziecka bałam się wody. Moje małe, duże piekło. A zważając na to, że słońce prażyło niemiłosiernie, nawet mój filtr do opalania nic nie dawał to postanowiłam się ochłodzić. Tylko brakowało mi teraz udaru, lub obolałego od opalenizny ciała.
Najgorszy sen okazywał się teraz rzeczywistością. Krzyczałam i błagałam, aż w końcu moja prośba została wysłuchana.
Kiedy wyszłam na brzeg, z małą pomocą jakiegoś faceta, od razu marzyłam, aby znaleźć się jak najdalej od tego żywiołu, dlatego podziękowałam grzecznie i poszłam do znajomych. Jak się okazało musieli nic nie widzieć, ponieważ nie wspomnieli słowem o tym, co się przed chwilą stało. Ja też, nie chciałam o tym mówić. Chciałam wracać do domu, ale nie mogłam zrobić tego moim znajomym, jako iż sama wyciągnęłam ich na tą wycieczkę, postanowiłam wytrzymać to kilka godzin, jednak na lądzie. Koniec z wchodzeniem do wody.
CDN.

2 komentarze: